Legendy Polskiego Jeździectwa

Skorowidz alfabetyczny powiązanych materiałów w Polskiej Cyfrowej Bibliotece Jeździeckiej.

Ze względu na ograniczenia techniczne pod hasłem może być wyświetlane maksymalnie 100 najnowszych wpisów. W razie problemów prosimy o skorzystanie z wyszukiwarki lub skontaktowanie się z nami.

Dla poprawy funkcjonowania archiwum, skorowidz podzielono na następujące podkategorie: A-DE-HI-LM-PR-U; W-Z;

WYKAZ:

Opublikowano w celach edukacyjnych za zgodą prawnego spadkobiercy Pana Lesława Kukawskiego, Pani Krystyny Kukawskiej oraz za zgodą wydawcy magazynu ‘Konie i Rumaki’, Pana Jacka Świgonia.

We fragmentach cytowanych przez Lesława Kukawskiego cykli „Z dziejów polskiego jeździectwa” oraz „Słownik jeździecki i hodowlany”, zachowana została oryginalna pisownia.

| I |

| J |

| K |

KOCH Jarosław

(kliknij powyższy link aby przejść do Legend Polskiego Jeździectwa)

Mgr. inż. Jarosław Koch

Rzadko się zdarza, aby kierujący stadniną pracował ponad 40 lat w jednym miejscu, a tak jest w przypadku mgr. inż. JAROSŁAWA KOCHA.

Jarosław Koch urodził się 5 kwietnia 1943 roku w Mińsku Mazowieckim dokąd zagnała rodzinę z Warszawy wojenna zawierucha. Do wybuchu wojny w 1939 roku rodzice – Cecylia z domu Cudny i Władysław Kochowie z córką Anną mieszkali w stolicy. Ojciec pracował przy elektryfikacji węzła otwockiego, a matka była urzędniczką w Państwowym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajemnych. W latach 1932/1933 Władysław Koch był uczniem Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, którą ukończył i otrzymał przydział do 1. Pułku Artylerii Ciężkiej. Potem wstąpił na Wydział Elektryczny Poltechniki Warszawskiej.

W roku 1935 został mianowany ppor. rezerwy artylerii. W sierpniu 1939 roku został zmobilizowany i wziął udział w kampanii wrześniowej, po której udało mu się uniknąć niewoli niemieckiej. Dopiero w roku 1942 mógł zacząć pracować. W roku 1943 jako członkowi Armii Krajowej zagroziła de-konspiracja, zmuszając go do wyjechania z miasta. W sierpniu 1944 roku po opuszczeniu Mińska Mazowieckiego przez Niemców miasto zajęty oddziały Armii Krajowej. Dopiero potem do miasta wkroczyły oddziały sowieckie. Władysław Koch, który po powrocie do Mińska pracował przy uruchomieniu elektrowni został w jesieni 1944 roku zaaresztowany przez NKWD i wywieziony do łagru w Borowiczkach, a następnie na Ural, skąd wrócił w roku 1947. Mimo ujawnienia się jeszcze w roku 1951 został ponownie aresztowany i skazany na cztery lata więzienia za „współpracę z okupantem w ramach organizacji AK”. Dopiero w roku 1957 został zrehabilitowany. W tym czasie Cecylia Kochowa sama borykając się z losem wychowywała trójkę dzieci, bo i w roku 1951 urodziła się najmłodsza z rodzeństwa Irena.

Jarosław Koch wakacje i święta spędzał u rodziny na wsi. Tam już zaczął się interesować końmi i gdy tylko mógł dosiadał ich na oklep.

W roku 1956 Jarosław Koch ukończył Szkołę Podstawową nr 178 w Warszawie i po egzaminie dostał się do VI Liceum Ogólnokształcącego Im. T. Reytana, w którym maturę zdał w roku 1960. W tym samym roku został studentem Wydziału Zootechnicznego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który w roku 1961 przemianowano na Wydział Hodowli Zwierząt.

Mgr inż. Jarosław Koch wspomina, że: „W 1958 roku zacząłem jeździć konno w Warszawskim Klubie Jeździeckim i startowałem w konkursach hipicznych w skokach, a trenował mnie niezapomniany major Henryk Roycewicz (srebrny medalista Olimpiady w Berlinie w 1936 roku). Zagorzały WKKW-ista próbował zrobić ze mnie jeźdźca WKKW, ale w 1961 roku podczas zawodów spadłem z konia, złamałem obojczyk i dałem sobie spokój z WKKW. Tym bardziej, że z powodu sportu zaniedbałem studia i musiałem powtarzać rok. Ale konno jeździłem nadal w stajniach wyścigowych na Służewcu na porannych treningach.

W czasie studiów byłem współzałożycielem Studenckiego Klubu Jeździeckiego, który jako pierwszy propagował jeździectwo wśród studentów – organizował obozy jeździeckie (wczasy w siodle) w Państwowych Stadach Ogierów w Starogardzie i Łącku oraz wycieczki do stad i stadnin. Działałem też w Kole Zootechników na SGGW, organizując obozy naukowo-jeździeckie w Biatce, Ochabach, Sierakowie i Łącku.

W ramach studiów była też przewidziana wielomiesięczna praktyka rolniczo-hodowlana, którą Jarosław Koch odbywał w Stadninie Koni Moszna, którą kierował znany jeździec sportowy i hodowca mgr inż. Władysław Byszewski. Tam po raz pierwszy zetknął się z hodowlą koni pełnej krwi angielskiej.

Na IV roku studiów Jarosław Koch wystąpił do ówczesnego dyrektora Państwowych Torów Wyścigów Konnych dr. Henryka Harlanda, z prośbą o ufundowanie dla niego stypendium, na co otrzymał zgodę.

Stypendium gwarantowało pracę na wyścigach po zakończeniu studiów. W tym czasie Koch, jeżdżąc na porannych treningach na Służewcu i obserwując pracę wielu trenerów, postanowił też zostać trenerem koni wyścigowych.

Po skończeniu w roku 1966 studiów i obronieniu pracy magisterskiej pisanej pod kierunkiem prof. dr. Jerzego Chachuły na temat związany z treningiem i wyścigami koni pełnej krwi angielskiej, mgr inż. Jarosław Koch zgłosił się do dyrektora PTWK Stanisława Kurowskiego, w celu omówienia warunków zatrudnienia. Ten zaproponował odbycie rocznego stażu w stadninie koni pełnej krwi przed podjęciem pracy na torze, aby przed zajęciem się próbami dzielności na torze wyścigowym zapoznać się z pracą hodowlaną, która przygotowuje konia do późniejszych wyścigów. Ponieważ na treningach w Klubie Jeździeckim J. Koch jeździł na derbistach widzowskich: Larysie i Sombrero, postanowił ten staż stadninowy odbyć w Stadninie Koni Widzów. W lipcu 1966 roku pojechał do Widzowa na rozmowę z kierownikiem stadniny Leonidem Ter Asaturowem, który zorientowawszy się, że kandydat na staż jest dobrze zorientowany w tematyce wyścigowej, przyjął go od 2 listopada 1966 roku.

Po roku stażu, dyrektor Zespołu Skrzydłów-Widzów inż. Tadeusz Głoskowski zaproponował mgr. Kochowi pozostanie w Widzowie na stanowisku zootechnika, a po śmierci Leonida Ter Asaturowa w roku 1968, kierownika gospodarstwa Widzów (314 ha) i stadniny (około 100 koni).

Żona Jarosława Kocha, koleżanka ze studiów zootechnicznych, Jadwiga Krzyształówiczówna, córka dyrektora Janowa Podlaskiego Andrzeja Krzyształowicza, jako zootechnik była zastępcą męża w gospodarstwie.

W swoim życiorysie mgr inż. Koch wspomina: „Rozpoczynając pracę w jednej z siedmiu stadnin hodujących konie pełnej krwi angielskiej (Golejewko, Iwno, Kozienice, Moszna, Rzeczna, Strzegom, Widzów) trafiłem do grona ludzi o dużej wiedzy i doświadczeniu hodowlanym oraz wysokiej kulturze osobistej. Byli to m. in.: Stanisław Schuch, Bolesław Orłoś, Marek Piotrowski, Jerzy Jaworski, Władysław Byszewski, Jerzy Gniazdowski, Maciej Świdziński, Ryszard Helak, Ludwik Pietrzyk. Spotykaliśmy się kilka razy do roku na przeglądach koni na Służewcu i w stadninach, co było niezmiernie pożyteczne i inspirujące nie tylko dzięki porównywaniu koni, lecz także dzięki rozmowom na tematy hodowlane.

Kilkakrotnie byłem członkiem polskiej delegacji na kongresy hodowlano-wyścigowe, które miały miejsce podczas mityngów Krajów Demokracji Ludowej, odbywających się corocznie do 1989 roku w różnych stolicach krajów członkowskich, w tym również w Warszawie. Brałem także udział w kupowaniu ogierów w krajach zachodnich, m. in. ogiera Pyjama Hunt (ojca trzech derbistów), Revlon Boya, Orange Baya, Zafonium i Belenusa. Byłem jednym z założycieli w roku 1993 pierwszej organizacji zrzeszającej hodowców i właścicieli koni wyścigowych – Polskiego Towarzystwa Właścicieli i Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej. Obecnie jestem członkiem zarządu i przewodniczącym Komisji Hodowlanej Polskiego Związku Hodowców Koni Pełnej Krwi Angielskiej. Jestem również sędzią jeździeckim oraz wyścigowym.

Stadninę w Widzowie, mimo prywatyzacji, nadal prowadzi mgr inż. Jarosław Koch, a o osiągnięciach hodowlanych widzowskich koni pisze: „Moim największym sukcesem hodowlanym jest ogier Dixieland urodzony w 1977 roku (po Conor Pass i Dostojna), który doskonale biegał, wygrał m. in. Wielką Warszawską oraz dwa razy Nagrodę Critérium (1300 m). Okazał się znakomitym reproduktorem: był ojcem trzech derbistów w trzech stadninach (Bachus w Golejewku, Limak w Stubnie i Sollozzo w Widzowie). Dat potomstwo wygrywające także inne nagrody pozagrupowe, w tym 13 nagród klasycznych (ogółem wygrało blisko 50 nagród pozagrupowych w kraju i kilka za granicą). On I troje jego potomstwa otrzymało tytuł Konia Roku. Także jego córki są świetnymi matkami stadnymi, m. in. Dżamma – doskonała klacz wyścigowa (zawsze była na płatnym miejscu), jest babką trójkoronowanej Dżamajki, zwanej klaczą stulecia.

W drugiej połowie grudnia 1966 roku przewieziono do Widzowa ogiera Antiquarian, kupionego w Newmarket przez Stanisława Schucha. Ogier ten stanowił w Widzowie sześć lat, dając co roku zwycięzców nagród pozagrupowych. Najlepszy z nich to urodzony w 1969 roku Dipol, jedyny wówczas powojenny ogier, który wygrał pięć nagród (Rulera, Derby, St. Leger, Iwna, Wielką Warszawską) I był koniem trójkoronowanym. Warto zaznaczyć, że Dipol miał fenomenalne zdrowie – mimo wad w budowie przednich kończyn – i był bardzo waleczny. W 1972 roku 6 sierpnia wygrał swój piaty wyścig St. Leger, następnie po trzech tygodniach wystartował w Moskwie (na forze piaskowym), na Mityngu KDL, w tzw. Interderbach i zajął III miejsce, ulegając tylko koniom rosyjskim, a w tydzień potem wystartował w Pucharze na 2800 m i zajął II miejsce. Należy wziąć pod uwagę, że podróż do Moskwy trwała kilkadziesiąt godzin samochodem (przerobiony autobus Jelcz), zupełnie niepodobnym do dzisiejszych aut wożących konie sportowe i wyścigowe. W miesiąc po tym wyścigu wygrał łatwo nagrodę Wielką Warszawską.

Sukces Dipola powtórzyła klacz Dżamajka, wygrywając dodatkowo w nagrodzie Oaks, przeznaczonej tylko dla klaczy. W 2007 roku dołączył do nich trzeci widzowski koń trójkoronowany, niepobity w kraju jako trzylatek ogier San Moritz. Tytuł trójkoronowanego otrzymuje koń, który wygra trzy nagrody klasyczne: Rulera (1600 m), Derby(2400 m) I St. Leger (2800 m), a wiec klasowy (wszechstronny). W okresie powojennym (1946-2007) podczas 62 sezonów było tylko 10 koni trój koronowanych, z tego trzy mojej hodowli.”

„Pozostałe siedem to dwa konie z Kozienic (Solali, Czerkies), po jednym z Golejewka (Krezus) i Rzecznej (Mokosz) oraz trzy konie hodowli prywatnej (Ruch, Dancer Lite i Dżesmin). Inne wybitne konie wyścigowe wyhodowane przeze mnie w Widzowie to: derbiści Sinaja i Sollozzo – także zwycięzca Wielkiej Warszawskiej, Szarlatan – trzykrotny zwycięzca Nagrody Prezesa Rady Ministrów, San Luis – ostatni biegający w Polsce syn Dixielanda wygrał m. in. dwa razy wielką Warszawską i dwukrotnie był drugi w tej nagrodzie. W okresie powojennym tylko trzy konie dwukrotnie wygrały Wielką Warszawską.

Konie mojej hodowli, pisze Jarosław Koch, wygrały m. in. 8 razy Nagrodę Prezesa Rady Ministrów (w tym Szarlatan trzy razy), sześć Rulera i Wielką Warszawską, pięć – Derby i St. Leger, trzy – Oaks i Nagrodę Wiosenną. Sześciokrotnie zdobyły tytuł Konia Roku (podczas trzydziestoletniego okresu jej przyznawania). Zwyciężały także we wszystkich krajowych gonitwach kategorii A, a łączna liczba nagród zdobytych w tej kategorii przekroczyła 80.

W historii polskich wyścigów jestem jedynym hodowcą, który odniósł niebywały sukces, polegający na tym, że w jednym sezonie konie mojej hodowli zdobyły wszystkie nagrody klasyczne (Wiosenną, Rulera, Derby, Oaks i St. Leger).

Konie widzowskie odnosiły także sukcesy za granicą: Dipol (Austria), Dostojnik (Skandynawia), Scytia (Niemcy), Sanders (Jugosławia i Czechy), Dzentile, Sadomis, Soderano, Diatelot (Czechy i Słowacja), Sollozzo (Czechy, Słowacja, Węgry), Dżamajka (Słowacja), Dżudo (Niemcy, a po sprzedaży wygrywał w Skandynawii, Francji i Hiszpanii – gr. I). Ogier Sokman wygrał w Niemczech ponad 100 tysięcy marek. Świetne steeplery Oviedo i Serafin wygrywały w Skandynawii, Niemczech i Włoszech. Siwy ogier Scyris jest najlepszym sprinterem w Czechach, Słowacji i Austrii, do 2008 roku biegał 46 razy, wygrywając 30 razy i jednocześnie bijąc kilka rekordów torów. Obecnie zakończył piąty sezon startowy. Jeden z ostatnich synów Dixielanda, ogier Massini zalicza się do najlepszych koni przeszkodowych w Czechach i we Włoszech – wygrał 13 wyścigów przeszkodowych i sumę 12 milionów koron czeskich. Disneyland, Secam i Sakenos wygrywały na prowincjonalnych torach w Anglii.

Dochowałem się też wielu świetnych klaczy wyścigowych i matek stadnych dających zwycięzców najważniejszych gonitw w kraju, a także za granicą, takich jak: Serbia -Sonora – Santa Monika, Dżuni – Dżamina – Dżamira, Scytia, Szwecja, Inari. Kilkanaście klaczy mojej hodowli trafiło do innych stadnin pełnej krwi (Dżereda w Łącku data czołowego dwulatka, a potem reproduktora Delatora). Wychowałem trzy ogiery używane w hodowli pełnej krwi: wspomnianego już Dixielanda (najlepszy krajowy reproduktor od czasów Rulera), Dipola i Szarlatana oraz kilka ogierów używanych w hodowli koni półkrwi, m. in. Saroyana, Selima i Dżamira. W czasie mojej czterdziestoletniej pracy w Widzowie tylko w trzech sezonach konie widzowskie nie wygrały gonitwy poza-grupowej, w pozostałych latach wygrywały od jednej do dziewięciu gonitw.

Kilka lat temu znalazłem w kraju ogiera Roulette, który w pierwszym roku dat czołowego dwulatka Dzaspera, a w drugim – trójkoronowanego w 2007 roku ogiera San Moritz. Jest on jedynym po II wojnie światowej koniem, który wygrał sześć głównych nagród dla koni trzyletnich „dowolnie” (orzeczenie sędziego na celowniku).”

Mgr inż. Jarosław Koch w czasie swej długoletniej pracy w Widzowie został odznaczony Brązowym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem 40-lecia oraz odznakami Zasłużony Pracownik Rolnictwa i Zasłużony dla Rolnictwa.

Inż. Ryszard Kupryjańczuk

Wiele lat przepracował z końmi na różnych stanowiskach inż. RYSZARD KUPRYJAŃCZUK. Urodził się 28 grudnia 1926 roku w Kozienicach, gdzie ojciec Jego Antoni był koniuszym w Stadninie Koni pełnej krwi angielskiej, a przedtem pracował przez szereg lat w Stadninie w Janowie Podlaskim. Matką Ryszarda była Jadwiga Byszewska. Do siódmego roku życia Ryszard Kupryjańczuk był przy rodzicach. W roku 1933 zaczął uczęszczać do Szkoły Powszechnej im. Zygmunta Starego w Kozienicach, którą ukończył w roku 1939. Od roku 1940, pod okupacją niemiecką pracował w majątku rolnym. W roku 1943, aby nie zostać wcielonym do „Baudinstu” (skoszarowane i umundurowane oddziały robocze grupujące Polaków pod komendą niemiecką) przeniósł się do pracy w Stadninie Koni w Kozienicach, co chroniło przed wcieleniem do tej niemieckiej organizacji, gdyż stadniny były pod zarządem wojskowym (Wermachtu). 4 kwietnia 1944 roku wstąpił do Armii Krajowej.

Gdy front sowiecko-niemiecki zbliżał się do Kozienic, Stadnina została ewakuowana do Niemiec razem z polskim personelem.

Ryszard Kupryjańczuk był w Niemczech z końmi do 30 sierpnia 1945 roku, kiedy to powrócił do Polski. W tym samym czasie rozpoczął naukę w Gimnazjum Rolniczym w Zwoleniu, które ukończył w roku 1947 i kontynuował naukę w Liceum Rolniczym w Wośnikowie koto Radomia, kończąc je dwa lata później w roku 1949. Po zdaniu matury rozpoczął w tym samym roku studia rolnicze w Wyższej Szkole Gospodarstwa Wiejskiego w Łodzi. W roku 1950 zlikwidowano uczelnię łódzką i przeniesiono ją do Olsztyna do zorganizowanej tam Wyższej Szkoły Rolniczej, razem z personelem dydaktycznym i studentami. W roku 1953 Ryszard Kupryjańczuk ukończył studia w W.S.R. w Olsztynie, otrzymując dyplom inżyniera rolnika.

Obowiązujący w tych latach nakaz pracy otrzymał do Państwowego Stada Ogierów w Drogomyślu, gdzie pracował początkowo jako asystent Stada. W styczniu roku 1954 ukończył Kurs Asystentów Stadnin Państwowych w Racocie i potem został awansowany na zastępcę dyrektora Stada w Drogomyślu i był nim do roku 1960. W tym roku został przeniesiony do Stadniny w Walewicach w związku z likwidacją Stada w Drogomyślu.

| L |

W latach 1931 i 1932 redaktorem „Wiadomości Wyścigowych” był JAN LASZKIEWICZ, odpowiedzialny w Towarzystwie Zachęty do Hodowli Koni za prowadzenie Księgi Stadnej Koni pełnej krwi angielskiej, autor wielu artykułów o tej rasie koni zarówno w okresie międzywojennym, jak i po wojnie.

Dla poprawy funkcjonowania archiwum, skorowidz podzielono na następujące podkategorie: A-DE-HI-LM-PR-U; W-Z;